Wszystkim zawodnikom, działaczom i sympatykom Kryterium Kamionki,
składam serdeczne życzenia pomyślności, zdrowia i sukcesów osobistych
w Nowym Roku oraz zapraszam do dalszego udziału w naszych imprezach.
Dziękuję bardzo za liczne wypowiedzi ze słowami poparcia dla mojej inicjatywy
konsekwentnego organizowania zawodów. Wysoka frekwencja zawodników
świadczy o rosnącej popularności Górskiego Konkursu Samochodowego.
Andrzej Dobosz
30 grudnia 2011r.
KOMUNIKAT SPECJALNY ! W niedzielę - 29 stycznia wystartują z Warszawy załogi rajdowe biorące udział
w XV Rallye Monte-Carlo Historigue. Start pierwszej załogi przewidziano
na godzinę 13.00. W licznej międzynarodowej grupie uczestniczących zawodników
jest dziewięć załóg polskich a wsród nich znani weterani z tytułami Mistrzow Polski.
Z numerem startowym 107 pojedzie załoga: Robert Burchard - Grzegorz Gac,
z numerem 115 załoga: Adam Polak - Krzysztof Polak, z numerem 125 startuje
po raz szósty załoga: Andrzej Postawka - Stanislaw Postawka a z numerum 159
załoga: Włodzimierz Cierliński - Jacek Miller. Dwie ostatnie załogi to zawodnicy
z Wrocławia. Wszystkie wymienione załogi jadą samochodami Polski Fiat 125p
z lat 1976 - 1979.
Natomiast z numerem startowym 250 jadą znani dziennikarze sportowi:
Wojciech Garbarz - WRC wraz z Julianem Obrockim na samochodzie
Mini Cooper z roku 1972.
Całe zacne towarzystwo mocnych przygód będziemy witać we Wrocławiu, przy
hipermarkecie AUCHAN na Bielanach w godzinach 17 - 19. Przywitajmy ich
z szacunkiem należnym dzielnym weteranom i ich wspaniałym samochodom.
Przed nimi długa droga a w Alpach coraz więcej śniegu !
RAJD POLSKI NA DOLNYM ŚLĄSKU 1975-2004
Piękna, towarzyska impreza odbyła się w dniu 22 października 2011r.w Wałbrzychu
z inicjatywy Jerzego Mazura i Andrzeja Zapała. Były to lokalne obchody
90-tej rocznicy samochodowego Rajdu Polski - eliminacji Mistrzostw Europy
Kierowców (1921 - 2011). Rajd Polski był przez wiele lat organizowany przez
Automobilklub Krakowski a w latach 1975-2011 przez Automobilklub Dolnośląski
i następnie przez Automobilklub Ziemii Kłodzkiej. Później przeniesiono organizację
Rajdu na Mazury, na szutrowe Odcinki Specjalne. Głównym celem była perspektywa
przeprowadzenia w Polsce rundy Mistrzostw Świata - WRC. Udała się ta sztuka
w roku 2009, kiedy zorganizowano 66 Rajd Polski z bazą w Mikołajkach.
Kiedy będzie powtórka - trudno powiedzieć. Jedno jest pewne, że marzenia naszych
działaczy o powrocie Rajdu na Dolny Śląsk mogą się spełnić dopiero po roku 2013.
Tak czy owak, decydują o tym "układy" w FIA i wątpliwa przychylność bonzów
naszej federacji. Na dzień dzisiejszy pozostały wspomnienia, którym głównie
poświęcono wałbrzyskie spotkanie zawodników i działaczy. Ale do rzeczy !
Rocznicowy zlot zaszczycili swoją obecnością tacy zawodnicy jak: Krzysztof
Hołowczyc, Maciej Wisławski, Andrzej Jaroszewicz, Błażej Krupa, Robert Mucha
(przyleciał z Kanady!) Janusz Szerla, Jarosław Baran, Piotr Mystkowski, Romuald Hałas, Grzegorz
Gac, Włodzimierz Cierliński, Stefan Saliński.
Przybyli Komandorzy Rajdów Polskich i wybitni działacze: Andrzej Postawka,
Zbigniew Jarosz, Jerzy Jaworski, Bogusław Piątek, Grzegorz Gac, Andrzej Dobosz,
Julian Obrocki, Mirosław Wiaderny, Grzegorz Chyła, Konstanty Kawardzis,
Lech Kalniuk, Robert Łyjak i wielu innych.
W sobotę rano zebrało się całe towarzystwo w Wałbrzychu u Jerzego Mazura,
gdzie nastąpiło uroczyste powitanie i następnie zwiedzanie Muzeum Sportów
Motorowych, którego właścicielem jest dealer Nissana czyli Kol. Mazur.
Na obszernym parkingu ustawiono bramę startową ozdobioną banerami
z symbolami Rajdu Polski. Po obejrzeniu zabytkowych pamiątek rajdowych zrobiono całkiem udane wspólne zdjęcie uczestników wyjątkowego zjazdu.
Później dwa autokary zawiozły wszystkich gości do Galerii Victoria - nowego
obiektu rozrywkowo-handlowego w Wałbrzychu. Tak się złożyło, że Galeria Victoria
obchodziła 1-sze urodziny i nasza impreza została wpleciona w kilkudniowy program
urodzinowych atrakcji. Przed budynkiem Galerii ustawiono historyczne, rajdowe
samochody a w środku czekała wystawa zdjęć z dawnych Rajdów Polski i kateringowy
poczęstunek dla zaproszonych gości.
Tutaj też odbyła się główna część rajdowych obchodów czyli wręczenie pamiątkowych
insygniów zasłużonym działaczom i zawodnikom. Całość prowadził znany dziennikarz
i komentator zawodów samochodowych - Andrzej Borowczyk. Mistrzowie Polski długo byli oblężeni przez licznych miłośników rajdów i łowców autografów.
Kolejnym punktem programu był wyjazd do Walimia na znany Odcinek Specjalny
Walim-Rościszów czyli na słynną "kostkę walimską" . Na początku, Maciej Wisławski
złożył kwiaty pod pomnikiem Mariana Bublewicza i Janusza Kuliga. Towarzyszyli mu
Krzysztof Hołowczyc i Jarosław Baran. Wspominano znakomitych zawodników
i uczczono ich pamięć minutą ciszy.
Następnie odbył się pokazowy przejazd historycznymi samochodami rajdowymi
w wykonaniu obecnych zawodników. Krzysztof Hołowczyc
zebrał duże oklaski za piękny przejazd po kulowych zakrętach samochodem Subaru.
Powoli zapadał zmierzch i zacne towarzystwo przeniosło się do hotelu
w Złotym Lesie, gdzie przygotowano uroczysty bankiet. Do północy toczyły się
ożywione rozmowy i wspomnienia o minionych rajdach. Wyjątkowo udane
spotkanie zawodników i działaczy dobiegało końca.
Andrzej Dobosz
25.10.2011r.
Nie jestem miłośnikiem Formuły 1. Wychowałem się na rajdach i okrążanie po 50 - 70 razy
tego samego toru, podczas jednej eliminacji nie wzbudza we mnie emocji. Uważam,
że 20 okrążeń toru w zupełności by wystarczyło, ponieważ i tak najważniejsze jest miejsce
na polu startowym i sam start oraz pierwsze okrążenie.
W tym samym dniu odbyło by się kilka eliminacji z mocnym startem. Trochę podobnie
jak na zawodach żużlowych. Jest to z pewnością bardziej atrakcyjne. Ale rządzą tym
sportem różne czynniki - wszechwładna FIA, producenci bolidów i reklamodawcy.
Zmiany rodzą się powoli i dotyczą głównie przepisow technicznych.
Tymczasem, dobrze zapowiadający się Kubica, wygłupil sie w sposób zupełnie
nieodpowiedzialny i dał zajęcie naszym skrupulatnym dziennikarzom. Wszyscy
wysłuchują ostatnio komunikatów o charakterze medycznym - jednym słowem
uczymy się na błędzie kierowcy anatomii człowieka. Panuje ogólne współczucie
i zapominamy, że głównie kierowca jest panem swojego losu. Panuje również
przekonanie. że jak kierowca rozwali samochód na drzewie, to winne jest drzewo
i należy je za karę wyciąć lub znależć tego kto je niewłaściwie posadził.
Wyścigi na torze, przygotowanym technicznie do wielkich prędkości, mają się tak
do rajdów jak pięść do oka. To są dwie zupełnie różne specjalizacje. Jak się poważnie
traktuje swój zawód kierowcy Formuly 1, to niebezpieczne rozrywki należy odłożyć
na póżniejszy termin.Tym bardziej, że dotyczy to sportu ekstremalnego a nie gry
w pingponga. Branie udziału w trzeciorzędnym włoskim rajdzie Ronde Di Andora
to ani poważna konkurencja ani wielka satysfakcja z końcowego wyniku W zasadzie
powino się udział w rajdzie potraktować ulgowo, mając na względzie rozpoczynający się
sezon sportowy i podpisany kontrakt.
Dobrze wiadomo, że pierwsze Odcinki Specjalne na rajdzie, należy traktować
z pewną rezerwą a nie jechać "na całość" - bez marginesu bezpieczeństwa.
Kierowca, pilot i samochód (opony) muszą się "rozgrzać i rozkręcić". Załoga
musi wejść w szczególny rytm działań i odruchów charakterystycznych przy dużych
prędkościach i nieustannie zmiennym torze jazdy. Przy powtarzalnych OS-ach,
drugi i trzeci przejazd tego samego Odcinka to prawie zawsze coraz lepsze wyniki.
No i sprawa pilota ! Zapoznanie się z trasą Odcinka Specjalnego i specjalny opis drogi,
wykonuje się przy prędkości rzędu 40 km/godz - po raz pierwszy i trochę szybciej
sprawdzając opis podczas trzeciego przejazdu. Miejsca szczególne: poważna
wada nawierzchni, jakaś dziura, korzeń, odwrotny profil zakrętu - powinny być opisane.
Przy prędkości 50 km/godz nie stanowi to żadnego problemu ale powyżej 150km/godz.
wyrzuca samochód z drogi ! Opisując trasę OS-u, załoga musi mieć wyobrażnię
i zdolność przewidywania. Jeżeli tego zabraknie, to mamy przypadek Kubicy.
Takie wydarzenia zdarzają się na rajdach i nie zawsze jest tak żle ale nasz mistrz
miał wyjątkowego pecha z tą barierą i wiadomo jak to się skończyło.
Swoją drogą, chciałbym zobaczyć opis tego Ocinka Specjalnego wykonany przez pana
Jakuba Gerbera. Albo to jest zły opis albo Kubica mial w nosie dyktowanie pilota, co jest
możliwe, ponieważ w Formule uczestniczą indywidualiści jeżdżący po idealnie
równej nawierzni toru.
A teraz sam smutek ! Robert Kubica ma z głowy kontrakt, sezon sportowy, sukcesy
i pieniądze a przed sobą roczny urlop i uciążliwe leczenie. Pomimo szumnych
zapowiedzi, osobiście wątpię aby kiedykolwiek wystąpil w tym samym zespole.
Na miejscu szefa ekipy, też miał bym wątpliwości z powodow zupełnie oczywistych.
Tu nie ma miejsca na sentymenty a najważniejsze są osiągane wyniki w sporcie
przekładane na wyniki finansowe fabryki samochodów.
Ponadto, podczas nieobecnosci Kubicy na torze, mogą się ujawnić nowe gwiazdy
Formuły, ktore będą dawać lepsze nadzieje na dobry wynik niż poskładany Robert.
Trzeba było sobie znależć inne, bezpieczniejsze hobby np.nurkowanie. albo grę
w krykieta a najlepiej w golfa. Ale bądżmy dobrej myśli - może mu się powiedzie !
Ciekawe o czym będą pisać i mówić polscy dziennikarze akredytowani przy Formule ?
Przecież temat szpitalny wkrótce się skończy a zacznie się sezon sportowy bez Kubicy.
Tymczasem, doszły rewelacyjne informacje. Otóż kardynał Dziwisz wysłał Robertowi
relikwiarz. W środku kawałek sutanny Jana Pawła II. Całość zawiózl do Włoch
dziennikarz TVN 24. Będzie z tej wycieczki wywiad-rzeka !!
Okazuje się, że Kubica od wypadku w Kanadzie w roku 2007, bardzo wierzy w opiekę
Śp Papierza Polaka. Na kasku umieścił napis: "Jan Pawel II". Jak tak dalej będzie
wierzył w cuda. to za trzecim razem może go szczęście opuścić. Trzeba raczej się
przyłożyć do pracy nad techniką jazdy. Nawet jak kościelni ogłoszą nowy cud w sporcie
samochodowym to lepiej więcej nie ryzykować ! Chociaż zapotrzebowanie na cudowne
osiągnięcia w sporcie, jest wciąż w narodzie ogromne.
Andrzej Dobosz - AD 2011
www.kryteriumkamionki.pl
Powszechnie wiadomo, że uprawianie sportu samochodowego kosztuje kupę forsy
i tylko zupełnie zdeterminowani zwolennicy szybkiej jazdy mogą sobie na to pozwolić.
Zdają sobie z tego sprawę członkowie Głównej Komisji Sportu Samochodowego
i wychodzą z założenia, że jeżeli kogoś stać na wyjątkowo drogi sprzęt wyczynowy
i inne wysokie koszty uprawiania ulubionego sportu - to można mu jeszcze dołożyć !!
Należy tylko zastosować wysokie wpisowe i cały system kar finansowych.
Wszystkie ta wynalazki można znaleźć w regulaminie standardowym, który tak jest
skonstruowany. że warto się temu zagadnieniu bliżej przyjrzeć. Jak by nie patrzeć:
zyskują na tym Organizatorzy rajdów , którym chronicznie brakuje pieniędzy.
Mają zdecydowaną przewagę nad zawodnikiem, bowiem nie uiszczenie dowolnej
kary finansowej powoduje wyrzucenie załogi z rajdu, a nawet jak znajdzie się na
mecie, to nie zostanie ujęta w klasyfikacji końcowej. Ze swoimi żalami może iść
do Pana Boga, ewentualnie może leżeć krzyżem przed Zespołem Sędziów
Sportowych. Zazwyczaj z miernym skutkiem, ponieważ ZSS zazwyczaj sprzyja
Organizatorowi rajdu. Z prostej przyczyny ! ZSS i całe stado oficjeli jest na
utrzymaniu Organizatora. Powstaje system naczyń połączonych. Organizatorzy doją
zawodników a sami są wyzyskiwani przez dostojne grono wysłanników GKSS
czyli sędziów, delegatów, obserwatorów, kontrolerów, łącznościowców i różnych
przyjaciół królika. Ten szlachetny zespół "działaczy" PZM nie ma żadnej litości
i za swoją "ciężką pracę" wyrwie Organizatorowi z gardła ostatnią złotówkę.
Ile to towarzystwo kosztuje można przeczytać w jednym z moich felietonów.
Ale wracam do tematu głównego.
Jak wiadomo, mamy aktualnie pierwszą i drugą ligę rajdową, Jest jeszcze trzecia
ale to jest mniej ważne. Zaczynamy od wpisowego do zawodów.
Wysokość wpisowego do RSMP jest mocno zróżnicowana. W obu ligach istnieje
podział na wpisowe z reklamą dodatkową Organizatora (czytaj: obowiązkową !!)
i bez tej reklamy, wyłącznie z reklamą własną. Różnica jest znaczna: około dwa razy
drożej bez reklamy Organizatora.
Zaczynamy od RSMP. Zawodnicy zgłoszeni prywatnie płacą od 2,200 zł, (4,000 zł)
do 2,900 zł. (5,400 zł) w zależności od klasy samochodu. Osoby prawne wpłacają
za załogę 3,700 zł.(7.000 zł) a jak załoga legitymuje się inną licencją niż wydaną
przez PZM, to buli 6,000 zł. (9.000 zł). To wszystko dotyczy pierwszego terminu
wpłaty. W drugim terminie trzeba dopłacić 500 zł do każdej z wymienionych kwot.
Teraz druga liga. Zawodnicy zgłoszeni prywatnie płacą 2,000 zł. (4,000 zł) w klasie
N4 i 1200 zł. (2,400 zł.) pozostali. Osoby prawne wpłacają za załogę wymienione
kwoty plus dodatkowo 500 zł. Wpisowe w drugim terminie wynosi 120% wpisowego
w pierwszym terminie.
W obu ligach w ramach wpisowego, każdej załodze przysługuje powierzchnia
w Parku Serwisowym wynosząca 45 m. kwadratowych. Opłata za dodatkową
powierzchnię w Parku wynosi 20 zł za metr dla zawodników prywatnych i 30 zł.
dla zawodników osób prawnych.
W przypadku nie przybycia na imprezę, wpisowe w całości przepada. W drodze
łaski, Organizator może zwrócić 50% kwoty wpisowego tym zawodnikom, którzy
złożą na piśmie usprawiedliwienie w postaci zaświadczenia o pobycie w szpitalu
lub innego nieszczęścia. Rodzina może przesłać nekrolog dotyczący bezpośrednio
zawodnika. Ma dużą szansę na zwrot części wpisowego, aczkolwiek czynione
to będzie bez nadmiernego entuzjazmu.
Park Serwisowy ma swoje prawa. Jak jakiejś załodze przyjdzie do głowy pomysł
z umieszczeniem własnej reklamy poza granicami przyznanej powierzchni
to zapłaci karę w wysokości 500% wpisowego !! czyli 11,000 zł. w RSMP w wersji
najtańszej lub 6,000 zł. w drugiej lidze, też w wersji najtańszej. Można oczywiście
zapłacić większą kwotę. Jak się nie podoba to jazda do domu !!.
Starym wynalazkiem jest Karta Wykroczeń. Kary związane z jej posiadaniem
są urozmaicone a wykroczenia dotyczą zapoznania załogi z trasą, jak również
w trakcie trwania rajdu
Jedzie sobie załoga na dojazdówce do OS-u, zadowolona z pięknej pogody.
W środku autka trwa ożywiona dyskusja, droga pusta, a prędkość około
55 km/godz. Spokój w przyrodzie. Nagłe, z krzaków wyskakuje policjant wraz
z działaczem Organizatora. W ręku trzyma znaną klamkę. Okazuje się, że popełniono
poważne wykroczenie drogowe ! Gdzieś tam stał zasłonięty gałęziami znak drogowy
ograniczający prędkość do 40 km/godz. Takie znaki ustawiają drogowcy na wniosek
wyjątkowo aktywnych sołtysów lub wójtów. Przeważnie tam, gdzie włóczą się w soboty
tradycyjnie pijani miejscowi obywatele. I zaczyna się konsekwentne działanie
miłośników bezpieczeństwa ruchu drogowego. Działania są wyjątkowo zgodne.
Policja potrzebuje pieniędzy i Organizator rajdu też jest chciwy.
Policjant zgarnia 200 zł. a Organizator - 1000 zł. Z policjantem można negocjować
z działaczem lepiej nie zaczynać ! W klubie potrzebna jest forsa ! Załoga musi
wpłacić 1000 zł w kasie Klubu, Jak się nie podoba to jazda do domu !
Przy drugim wykroczeniu mandat plus kara 5 minut a przy trzecim mandat
i wykluczenie z rajdu. Pozostaje liczyć straty.
Zapoznawanie załogi z trasą rajdu to czysta przyjemność. W regulaminie poświęcono
temu zagadnieniu osiem szczegółowych punktów. Zawodnicy powinni je znać na
pamięć, bowiem będą pilnowani szczególnie starannie. Co tam jest napisane. może
sobie każdy przeczytać.
Organizator lojalnie ostrzega, że na Odcinkach Specjalnych i trasie dojazdowej
rozlokowane będą patrole policji z radarami, współpracujący z działaczami klubowymi.
Strach się poruszać po drodze !! Potencjalni przestępcy drogowi mogą być ukarani
mandatami przez policję jak również karami finansowymi wymyślonymi przez GKSS.
A kary są wyrafinowane. W klubach przecież zawsze brakuje pieniędzy. Wysokość
kar potwierdza regułę, żę w tym sporcie biorą udział ludzie bardzo bogaci lub
wyjątkowi fanatycy. Albo jedno i drugie.
Otóż za pierwsze wykroczenie w RSMP zapłacimy 2,000 zł. a za drugie 3,000 zł.
W drugiej lidze nieco taniej: 1,000 zł. za pierwsze i 2,000 zł. za drugie wykroczenie.
Trzecie wykroczenie lub brak wpłaty do klasy Klubu - jedziemy do domu albo
oglądamy jazdę kolegów, którzy uniknęli zasadzki.
Jest jeszcze inna propozycja regulaminowa. Jeżeli komuś się pomylą kierunki
i pojedzie w przeciwnym kierunku niż wyznacza harmonogram, to zapłaci 5,000 zł
w RSMP lub 3,000 zł, w drugiej lidze. Radzę to poważnie przemyśleć !
Harmonogram czasowy rajdu jest rzeczą świętą. Oczywiście dla zawodników.
Jak ktoś się spóźni na Badanie Kontrolne czyli BK, będzie go to kosztowało sporo
pieniędzy. Otóż kara finansowa wynosi 50% wpłaconego wpisowego.
Powstaje nowa tabela kar: zaczynamy od RSMP, przeciętnie od 1,100 zł. do 1,450 zł.
z reklamą Organizatora, Bez reklamy: od 2,000 zł., 3,500 zł. do 4,500 zł. To dotyczy
pierwszego terminu wpłaty wpisowego.
Jak załoga spóźni się solidnie, Organizator może wyznaczyć nowy czas Badania
Kontrolnego. Ta przyjemność kosztuje zawodnika jedynie 300 zł,
Jeżeli Organizator zaplanuje oryginalną ceremonię Startu, to musi zorganizować
tzw. "park przedstartowy". Nie radzę się spóźnić kilka minut na tą uroczystość !
Kara za tą opieszałość wynosi 300 zł.
Może się zdarzyć, że po przyjeździe na Metę rajdu nie spodoba nam się wynik
konkurenta lub działania Organizatora. Prosta sprawa. Żyjemy w demokratycznym
kraju i składamy protest. Ale nic nie ma za darmo. W rozdziale: "kaucja przy proteście"
widnieje piękny cennik: kwota podstawowa to 100% wpłaconego wpisowego -
tylko za złożenie protestu. Jeżeli protest wymaga zbadania pewnych elementów
samochodu konkurenta - dopłacamy 200% wpłaconego wpisowego.
Jeżeli serdecznie nie cierpimy załogi, która nas leje na OS-ach i niestety jeździ
w naszej klasie, to wpłacamy kwotę równą 500% wpisowego i wtedy następuje
komisyjna rozbiórka samochodu. Do pierwszej niezgodności z homologacją.
Później, trzeba ten samochód poskładać do kupy. Gorzej, jak konkurent wyjdzie
z tego czysty jak łza. Stracony czas, pieniądze i efekt medialny. Pieniactwo
nie zawsze się opłaca !
Ten protest za 500% wpłaconego wpisowego może dotyczyć czasami jedynie
paliwa stosowanego przez konkurencję. W tym przypadku, chyba nieco przesadzono
z wysokością zaliczki. Przecież w RSMP 500% to 11,000 zl przy najniższym
wpisowym, A przy najwyższym !!! To są duże pieniądze nawet dla bogatych.
Nic dziwnego, że cytowana taryfa skutecznie odstrasza zawodników od składania
protestów na konkurentów. Działania stają się martwe.
Zespół Sędziów Sportowych podejmuje ważne decyzje, ale nie zawsze właściwe.
Jeżeli rozmowa z członkami ZSS nie daje a żadnego rezultatu a zawodnik czuje się
pokrzywdzony - może zrobić sobie i innym na złość. W imię sprawiedliwości !!
Zapowiada się (na piśmie), odwołanie od decyzji ZSS do Głównej Komisji Sportu
Samochodowego, czyli do wyższej instancji. Ale w tej wyższej instancji urzędują
ci sami ludzie, którzy siedzą w ZSS-ie. Wynik można z góry przewidzieć.
Tymczasem, ogłoszenie wyników w pechowej klasie trzeba zawiesić a już po dwóch
miesiącach GKSS podejmuje taką samą decyzję jak ZSS.
Cała ta przyjemność kosztuje protestanta 2,500 zł. w RSMP i 2,000 zł w drugiej lidze.
Pieniążki należy wpłacić z góry do kasy Organizatora rajdu, który je z ochotą zgarnia.
Teoretycznie - jeżeli zawodnik ma rację, to pieniądze zostaną mu zwrócone.
W praktyce, taki przypadek graniczy z cudem. Zawodnik po prostu nie może mieć
racji, wobec tak głęboko przemyślanych decyzji. Powinien także znać swoje miejsce
w szeregu !
Jak wiadomo, w czasie odbioru administracyjnego załoga deponuje swoje papiery
w Biurze Rajdu. Po zakończeniu imprezy musi je niezwłocznie odebrać z Biura.
Jeżeli zakręceni zawodnicy przypomną sobie o tym w drodze do domu, załapią się
na premię. Swoją własność odbiorą dopiero wtedy, jak do kasy Organizatora
wpłynie jedynie 100 zł. Niech pamiętają gamonie o przepisach regulaminowych !!
Instrukcja dla zawodników pokonujących OS-Zagórze-Jezioro
Organizator informuje, że głębokość Jeziora Bystrzyckiego jest mu dobrze znana
i wszelkie dodatkowe pomiary są zupelnie zbyteczne. Jeżeli jednak załoga jest
wyjątkowo ambitna - pomiary można powtórzyć !
Jak wiadomo, Komisja BK dopuszcza do rajdów samochody nieszczelne. dlatego
dobrze jest skorzystać z osiągnięć wojskowych specjalistów.
Biuro Rajdu udostępni nieodpłatnie pracę doktorską pt:"Zastosowanie mazidla
osiowego do uszczelniania pojazdów przekraczających dno rzeki w warunkach
bojowych". Pozostaje kupić beczkę towotu i wziąć się do roboty.
Dobrze jest równiez zaopatrzyć się w ciepłe skarpetki, kamerę i piwo, ponieważ
woda jeziorowa ma przykry smak. Sędziego Faktów można schować w bagażniku.
W momencie zmiany trasy OS-u na wodną; należy zwrócić taktownie uwagę
pilotowi: przestań kurwa czytać !! ponieważ dalsze dyktowanie wydaje się zbyteczne.
Po zmianie nawierzchni włączamy długie światła i wycieraczki a pilot chowa "kwity"
pod fotel i wyciąga urządzenie pomiarowe. Opadając zwolna na dno jeziora
podziwiamy podwodną faunę, kręcimy film i sięgamy po ulubione piwo.
Po osiągnięciu dno jeziora. zaczynamy się zastanawiać jak wrócić na trasę
ulubionego rajdu. Z uwagi na muliste dno, lepiej zrezygnować z użycia wstecznego
biegu ale silnik powinien pracować !! Pojawiające się na powierzchni jeziora
liczne bąbelki, przyczynią się bowiem do ujawnienia miejsca pobytu zdolnej załogi.
Nie wolno używać klaksonu, ponieważ obowiązuje strefa ciszy a w jeziorze mieszka
nerwowy sum z wąsami, będący pod ochroną Stowarzyszenia "Nasz sum".
W celu uzgodnienia akcji wydobywczej trzeba nawiazać łączność ze swoim serwisem
i podać aktualne położenie samochodu. Może być GPS.
Pobyt pod wodą uprzyjemni wspólne czytanie Procedury Wypadkowej, ponieważ
znajomość regulaminów jest świętym obowiązkiem zawodników.
Tak czy owak nie należy marnować czasu i zachować spokój !!
Jeżeli pomoc nie przybędzie (wariant B) a w samochodzie zrobi się mokro i dziwnie
należy opuścić pojazd, wystawiając po drodze trójkąt odblaskowy. Sędziego Faktów
trzeba wyjąć z bagażnika i wraz z protokółem wziąć ze sobą.
Po wypłynięciu, należy udzielić wywiadu ekipie TV czychającej na sensację
i pozdrowić ofiarnych mieszkańców wioski trzymających bosaki i sieci.
Dziennikarzom można oświadczyć, że jedynie chwilowy brak samochodu
uniemożliwia dalszą walkę na trasie Rajdu Elmot.
Kiedy układałem trasy Rajdu Elmot, bałem się trochę o odcinek drogi wokoło
Jeziora Bystrzyckiego. Ten sztuczny zalew (1912 - 1917) ma prawie pionowe
brzegi i wpadnięcie samochodu mogło skończyć się tragicznie, Po kilku latach
omijania zalewu uruchomiłem OS-Lubachów Walim i w obstawie WOPR-u
rozpoczęła się gonitwa wokoło jeziora. Tak było na kolejnych Elmotach i Rajdzie
Polski. Oczywiście, niektóre załogi wpadały do jeziora, ale w górnym fragmencie,
gdzie w zasadzie jest płytko, szczególnie przy niskim stanie wody. Trzeba je było
wyciągać przy pomocy dźwigu. Nic poważnego się nie stało.
Z okazji jubileuszu, czyli 20 Rajdu Elmot , wpadłem na pomysł zorganizowania
Super OS-u Zagórze. Był to rok 1992. Rajd miał trwać dwa dni. Trzeciego dnia,
czyli w niedzielę uroczyste zakończenie w teatrze świdnickim.
Ale od początku. W piątek, od rana Badanie Techniczne a po południu od godz.17
do zmroku Super OS-Zagórze wokoło jeziora. W zasadzie były to trzy OS-y
o długości 7,7 km każdy. O wyniku końcowym decydowała suma czasów przejazdu.
Parking dla załóg znajdował sie w Zagórzu, na boisku sportowym. Załogi startowały
w odstępach jednominutowych .Po wykonaniu każdego okrążenia, załogi wjeżdżały
do DEPO i czekały na następny start .Kierunek jazdy: Zagórze - X-Michałkowa -
jezioro - X-Lubachów - Zagorze.
Przed pierwszym liczonym okrążeniem odbywał sie przejazd wszystkich załóg
trasą OS-u, czyli taka defilada zawodników. Widowisko było znakomite a liczni
kibice zachwyceni. Oczywiście Super OS-Zagórze wchodził do klasyfikacji rajdu.
W sobotę odbywał się właściwy rajd - od rana do wieczora. Trasa rajdu wynosiła
407 km w tym 19 OS-ów o łącznej długości 178 km. Odcinki Specjalne stanowiły
44% trasy rajdu. Rajd obsługiwało sześć ekip oesowych. Każdy OS powtarzany był
trzykrotnie. Żaden rajd w tamtych latach nie mial tak dobrej charakterystyki !!
Super OS-Zagórze prowadzony był przez cztery lata: od roku 1992 do roku 1995.
Później zmieniły się przepisy i skończył się wyjątkowy Odcinek Specjalny.
Warto wspomnieć. że w tamtych czasach, startowało w RSMP około 90 załóg.
Andrzej Dobosz
Ile kosztują Organizatora rundy RSMP oficjele związkowi PZM
Nowy sezon sportowy już się zaczął a Organizatorzy rajdów kontynuują
zabiegi żebrackie czyli starają się pozyskać sponsorów na organizację.
To bardzo niewdzięczna praca, ponieważ telewizja abonamentowa
ma w nosie rajdy samochodowe, chyba że imprezie patronuje ORLEN.
Ale do ORLENU ma dostęp tylko elita PZM a pozostała reszta zbiera
forsę od skromniejszych sponsorów. Każdy dobroczyńca chciałby oglądać
swoje logo w telewizji. Równie dobrze może wierzyć w duchy ! Czas
antenowy pokazywanych relacji z rajdów jest bardzo krótki a nadawca
skutecznie walczy z kryptoreklamą. Nie jest lekko !
Jeżeli komuś się wydaje, że Polski Związek Motorowy wspomaga
finansowo Organizatorów rajdów, to jest w błędzie. PZM jest taką
kurą, która jak wiadomo zawsze grzebie pod siebie. Przepływ forsy
zmierza zawsze w jedną stronę - w kierunku monopolisty czyli PZM.
Ten temat wymaga oddzielnej, wnikliwej publikacji.
Na początek publikuję aktualny cennik usług związkowych, zatwierdzony
przez Główną Komisję Sportu Samochodowego PZM na 2010 rok.
Jest to wykaz sędziów, delegatów i kontrolerów PZM na utrzymaniu
Organizatora rundy Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski.
1. Zespół Sędziów Sportowych PZM - 4 osoby
3 sędziów + sekretarz ZSS
2. Badanie Kontrolne - BK
Delegat Techniczny Sędzia PZM - 1 osoba
Kontroler Techniczny PZM - (waga) - 1 osoba
Zespół Sędziów Technicznych PZM - 3 osoby
3. Centrum Kierowania Rajdem - CKR
Kierownik CKR - PZM - 1 osoba
Operator CKR - PZM (3 lub 4 OS-y) - 3 lub 4 osoby
4. Delegat PZM d/s bezpieczeństwa - 1 osoba
5. Obserwator PZM - 1 osoba
6. Odpowiedzialny za kontakty
z zawodnikami - PZM - ( RSMP+RPP) - 1 lub 2 osoby
7. Oficjalne prowadzenie klasyfikacji - PZM - 1 osoba
Ogółem: 17 lub 19 osób !!
Każdej z wymienionych osób przysługuje od Organizatora rundy RSMP:
cztery noclegi w przyzwoitym hotelu - około 120 zł za dobę
pełne wyżywienie - około 70 zł. - (skromnie !)
lub dieta - aktualnie 23 zł za dzień - koń by się uśmiał !!
a Organizator pożegnał by się na zawsze z rajdem
minimum 75% zwrotu kosztów użycia samochodu prywatnego
na trasie od miejsca zamieszkania do bazy rajdu i w razie
konieczności po trasie rajdu np. lotne kontrole Komisji BK
czyli 0,8358 zł za 1 km x 75% = 0,6268 zł za 1 km czyli 62,7 zł. za 100 km.
czyli 14 litrów benzyny 95 okt na 100 km. licząc po 4,30 zł za litr.
poza Delegatem Technicznym PZM (waga), który ma prawo do 100%
taryfy urzędowej czyli 0,8358 co daje 83-zł za 100 km.
ekwiwalent sędziowski czyli: za każdy pracowity dzień zawodów od BK-1
do ogłoszenia wyników ostatecznych 300 zł + 1 dzień czyli + 300 zł.
Mówiąc skromnie: trzy dni po 300 zł = 900 zł + 300 zł = 1200 zł.
Ten dodatkowy dzień to premia za ciężką pracę. Od dawna wiadomo,
że Główna Komisją czyli GKSS PZM robi to co jej się podoba a szczególnie
bezczelnie rządzi się pieniędzmi Organizatorów rajdów.
Ale to nie wszystko. Istnieją stałe ekipy do obsługiwania i kontrolowania
poszczególnych Odcinków Specjalnych. Aktualnie rajdy są krótkie i mają
trzy lub cztery OS-y w każdym z dwóch etapów . Z powodu kosztów.
To znaczy , że do obsługi Rajdu potrzebne są 3 lub 4 ekipy sędziów
i odpowiednio ekipy chronometrażu czyli pomiaru czasu..
Wiadomo. że pełny skład ekipy do obsługi OS-u wygląda następująco:
PKC - 4 osoby - w tym kierownik PKC-u
Start - 4 osoby - w tym kierownik OS-u + kierownik zabezpieczenia OS-u
oraz członek ekipy chronometrażu.
Meta Lotna - 2 osoby z ekipy chronometrażu
Meta Stop - 4 osoby w tym kierownik Mety Stop + członek ekipy
chronometrażu.
A teraz podsumowanie. Chodzi oczywiście o ekipy z importu czyli działaczy
stanowiących zespoły rekomendowane przez GKSS a opłacane przez
Organizatora rajdu.
Ekipa Odcinka Specjalnego PZM - 4 osoby - kierownik PKC,
kierownik OS-u, kierownik zabezpieczenia OS-u, kierownik Mety Stop.
Każdej z wymienionych osób należy się:
150 zł x 2,5 dni = 370 zł czyli na ekipę; 370 zł x 4 = 1480 zł.
oraz 2 noclegi, utrzymanie i zwrot kosztów dojazdu jak wyżej.
Ogółem jest to 12 lub 16 osób (3 lub 4 OS-y) i mim. 4 samochody.
Ekipa Pomiaru Czasu PZM - 4 osoby + 2 samochody
Każdy członek ekipy otrzymuje ryczałt: 500 zł. za 2 dni obsługi.
czyli 500 zł x 4 = 2000 zł. na ekipę,
oraz 2 noclegi, wyżywienie i zwrot kosztów dojazdu jak wyżej.
Ogółem jest to 12 lub 16 osób (3 lub 4 OS-y) i mim. 6 samochodów.
Ze względu na zróżnicowane czynniki takie jak: ilość przejechanych kilometrów
przez poszczególnych działaczy oraz różne ceny noclegów i wyżywienia,
trudno będzie określić ogólne koszty jakie ponosi Organizator rajdu.
Można obliczyć prawdopodobną sumę ryczałtów, które należą się każdemu
oficjelowi i członkowi wymienionych ekip OS-owych.
1200 zł x 17 osób = 20.400-zł.
370 zł x 12 osób = 4,440-zł.
500 zł x 12 osób = 6,000-zł.
razem: 30,840-zł
1200 zł x 19 osób = 22,800-zł.
370 zł x 16 osób = 5,920-zł.
500 zł x 16 osób = 8,000-zł.
razem: 36.720-zł.
Jak do tego dodamy zwrot kosztów za używanie prywatnego samochodu
oraz koszty zakwaterowania i wyżywienia, to można sobie wyobrazić ile
w sumie kosztują Organizatora rajdu wycieczki oficjeli i działaczy z importu.
Oczywiście, wiele z wymienionych funkcji mogą pełnić doświadczeni działacze
Organizatora, zamieszkali w okolicach bazy rajdu i blisko siedziby Automobilklubu.
W tym przypadku koszty obsługi zawodów byłyby znacznie niższe.
Ale towarzystwo wzajemnej adoracji zgrupowane wokół GKSS, tak się dobrze
okopało, że traktuje swoje funkcje jak dożywotne dobrodziejstwo. Nic dziwnego -
przy takim cenniku to niezły sposób na przyjemne spędzenie czasu i poprawienie
swojego budżetu. Zwłaszcza, że na wszystkie rundy jeżdżą przeważnie ci sami
ludzie a nawet zawsze te same osoby !
Andrzej Dobosz
Komu i za co płaci Organizator rundy RSMP ?
II - Dzialacze, sędziowie i służby własne Organizatora.
1. Kierownictwo Rajdu - 6 osób
dyrektor + 5 vicedyrektorów
sportowy, ds.zabezpieczenia,
ds.sędziów, ds.organizacyjnych.
ds.publiczności.
2. Kierownicy Służb Organizatora - 16 osób
lekarz zawodów. kierownik BK, biuro rajdu,
biuro prasowe, ds.promocji, ds.sędziów,
ds.organizacyjnych, ds.łączności, ds.obliczeń,
ds.finansowych, ds.logistyki, start-meta,
park serwisowy, park zamknięty, gospodarz,
rzecznik prasowy.
3. Działacze w powyższych służbach - od 15 do 20 osób
4. Sędziowie na PKC i OS-y
3 lub 4 OS-y - od 46 do 58 osób
5. Ekipy na szykany - 1 lub 2 szykany - od 3 do 6 osób
6. Działacze zabezpieczenia OS-w - od 200 do 300 osób
3 lub 4 OS-y - radio SOS
7. Kontrolerzy trasy rajdu - 13 osób
C,B,A, - 000,00,00 - szach - K
8. Bileterzy oesowi - od 24 do 30 osób
Ogółem: od 326 do 450 osób + koszty transportu samochodowego.
Wszystkim działaczom obsługi rajdu płaci bezpośrednio
Organizator. Dotyczy to ryczałtów sędziowskich, wyżywienia,
noclegów i używania samochodów prywatnych do celów
służbowych.
III - Usługi obce zamawiane przez Organizatora Rajdu.
1. Karetki pogotowia ratunkowego - od 15 do 20 osób
5 lub 6 karetek
2. Samochody ratunkowe PZM lub Straży Poż. - od 10 do 15 osób
3. Policja prewencji - od 30 do 50 osób
4. Policja drogowa - 6 lub 10 radiowozów - od 16 do 20 osób
5. Ochrona rajdu - skromnie - od 12 do 20 osób
6. Zmiana inżynierii ruchu - znaki drogowe - od 4 do 8 osób
Ogółem: od 87 do 133 osób + samochody służbowe.
W tym dziale płaci się firmom za całość usługi.
Jednym słowem: nie jest lekko być Organizatorem Rajdu !!. A podobno wszystko
organizuje Polski Związek Motorowy. Tylko za czyje pieniadze ?! I czyimi rękami ?!
A przecież to nie są wszystkie koszty organizacyjne - pozostały: poligrafia, łączność,
nagrody, ubezpieczenia, sprzęt, koszty bazy rajdu (hotel) itd.
Pytają mnie ludzie (kibice), co właściwie taki Rajd kosztuje i za co się płaci ?
To własnie jest próba odpowiedzi na takie pytania.